W środku trzymał wspomnienia: dziecięce rysunki, listy, małe kolorowe krawaty, które kiedyś zdobiły maleńkie warkoczyki.
Zrobił zdjęcie.
Na zdjęciu widać było, że jest znacznie młodszy, a otacza go dziewięć dziewcząt, które ledwo potrafią chodzić.
Pamiętał pierwsze kilka lat.
Czasy, gdy ledwo miałem pieniądze, żeby wszystkich wyżywić.
Okrutne komentarze sąsiadów.
Spojrzenia pełne wątpliwości w szkole.
„Ten człowiek nie będzie w stanie ich wychować” – mówili niektórzy.
„To nie ich miejsce” – mówili inni.
Ale Richard nigdy nie słuchał.
Bo za każdym razem, gdy któryś z nich podbiegał do niego krzycząc **„Tato!”**, wiedziałem, że podjąłem właściwą decyzję.
Dziewczynki dorosły.
Sarah jako pierwsza pokazała swój talent do nauki. Spędzał godziny z otwartymi książkami przy kuchennym stole, podczas gdy Ricardo przygotowywał obiad.
Naomi była najbardziej niegrzeczna. Ciągle wymyślałam jakieś gierki albo rozśmieszałam innych.
Leandra miała w sobie naturalną słodycz. Jeśli ktoś płakał, ona pierwsza go przytulała.
Inni również mieli swoje własne marzenia.