W ciągu kilku minut mała droga przed domem zapełniła się samochodami.
Ricardo zmarszczył brwi.
Drzwi zostały otwarte z hukiem.
"Tata!
Pierwszą osobą, która weszła, była Naomi.
Za nią była Sarah.
Następnie Leandra.
Jeden po drugim.
Dziewięć córek nagle wypełniło dom, jakby czas cofnął się o czterdzieści lat.
Richard stał nieruchomo.
„Co… co się dzieje?” zapytał z zagubionym uśmiechem.
Grace podeszła pierwsza.
Przytulił go mocno.
Tęsknimy za Tobą.
Wkrótce wszyscy byli już wokół niego.
Dom znów wypełnił się głosami, śmiechem i krokami.
Jak za dawnych czasów.
Ale to jeszcze nie był koniec.
Naomi ponownie otworzyła drzwi.
Chyba o czymś zapomnieliśmy.
Richard spojrzał w dół drogi.
A potem ich zobaczył.
Dzieci.
Dużo dzieci.
Dziesiątki z nich.
Pierwsza odezwała się Sarah.
„Tato… przez lata zastanawialiśmy się, jak Ci podziękować za wszystko, co dla nas zrobiłeś.
Aisza kontynuowała:
Daliście nam dom, gdy nikt inny tego nie zrobił.
Jade dodała z uśmiechem: