Firma nie uzdrowiła mojej rodziny. Pieniądze rzadko ujawniają ukryte cnoty. Ujawniały natomiast strukturę, która zawsze istniała: kto został zdyskwalifikowany, kto był faworyzowany i kto mylił zależność z miłością.
Podczas kolacji wigilijnej powiedziałem, że sprzedałem firmę za 170 milionów dolarów, a mój brat znieruchomiał, bo zbudował swoją tożsamość wokół mojej małości. Moja matka zbladła, bo nagle zdała sobie sprawę, że syn, którego niedocenili, był jedyną osobą w rodzinie, która mogła teraz odejść bez szwanku.
Więc tak zrobiłem.
Nie dlatego, że wygrałem.
Bo w końcu zrozumiałem, że nigdy nie byłem bezwartościowy.