Aż do teraz.
Mercedes zwolnił i zatrzymał się na poboczu. Deszcz się wzmógł, uderzając w dach.
Devon pochylił się nad nią i otworzył drzwi.
"Wysiadać."
Rozległo się kliknięcie.
„Zamówię ci Ubera” – dodał. „Nie każę Vanessie czekać, bo jesteś wzruszony”.
Patricia klasnęła raz, zachwycona.
Elena się nie poruszyła. Poczuła, jak jej córka kopie – mocno.
Zerknęła na framugę drzwi. Na numer VIN. Na niewidzialną sieć własności, której Devon nigdy nie zauważył.
„W porządku” – powiedziała.
Wkroczyła w burzę.
Błoto zalewało jej pięty. Deszcz przesiąkał jej płaszcz. Devon odjechał, nie oglądając się za siebie.
Elena stała nieruchomo – ani oszołomiona, ani załamana. Nasłuchiwała.
Potem sięgnęła do torebki i wyjęła telefon, o którym nikt nie wiedział, że go nosi.
„Thomas” – powiedziała spokojnie. „Rozpocznij Protokół Siódmy”.
Jej adwokat zawahał się tylko przez chwilę. „Kiedy raz się zacznie, nie ma odwrotu”.
„Porzucił ciężarną żonę na autostradzie” – odpowiedziała Elena. „Dalej”.