Ale kiedy dotarłem do drzwi…
Zamarłem.
Lily siedziała na rogu stołu, pochylona, jadła szybko i nerwowo.
Ścisnęła dużą miskę, napychając usta jedzeniem, jakby nie jadła od kilku dni. Łzy spływały jej po twarzy, gdy je ocierała, zerkając w stronę drzwi, jakby bała się, że zostanie przyłapana.
Zmarszczyłem brwi.
Dlaczego się ukrywała?
Wszedłem i zapytałem ostro: „Dlaczego jesz tak w tajemnicy? Co tym razem ukrywasz?”
Lily podskoczyła i upuściła łyżkę.
Gdy mnie zobaczyła, jej twarz zbladła.
„Kochanie… dlaczego wróciłaś tak wcześnie? Ja… Jadłam właśnie lunch…”
Nie odpowiedziałem. Sięgnąłem i wziąłem od niej miskę.
A kiedy zajrzałem do środka…
Moje serce niemal stanęło.
To nie było prawdziwe jedzenie.