Był to stary, pożółkły ryż zmieszany z suszonymi głowami ryb i ostrymi ośćmi — coś, czego nie podałbyś nikomu.
Całe moje ciało zrobiło się zimne.
Co miesiąc wysyłałem matce pieniądze.
Dlaczego więc… moja żona to jadła?
Cisza w kuchni była dusząca.
Spojrzałem jeszcze raz na miskę, a potem z powrotem na Lily.
„Co to jest…?” zapytałem cicho.
Nic nie powiedziała.
Jej ręce drżały.
„Lily” – powiedziałam teraz pewniej. „Dlaczego to jesz?”
Spuściła głowę. „Nic… Po prostu byłam głodna”.
Coś we mnie pękło.
„Nie kłam!”
Mój głos odbił się głośniej, niż zamierzałem.
Wzdrygnęła się. Dziecko poruszyło się w drugim pokoju, a potem znów ucichło.
Wziąłem oddech.
„Wysyłam pieniądze co miesiąc. Tu jest jedzenie. Moja mama ma się tobą opiekować. Więc dlaczego to jesz?”
Lily zacisnęła usta i w końcu spłynęła łza.
„Bo…” wyszeptała, „…to właśnie to mi pozwolili jeść”.
Wszystko się zatrzymało.
"Co?"