Zarezerwowałeś weekend na „gruntowne porządki”. Nic drastycznego – może przemeblowanie półek, pozbycie się starych szuflad, w końcu zrobienie miejsca na rzeczy, których faktycznie używasz. Ale potem, gdzieś pomiędzy zakurzonymi kątami i zapomnianymi szufladami, znajdujesz to.
Obiekt.
Nie byle jaki obiekt, ale taki, który zmusza cię do natychmiastowego zatrzymania się.
Bierzesz go, obracasz w dłoniach i wpatrujesz się w niego uważnie, jakby w każdej chwili mógł ujawnić swoją funkcję. Szukasz etykiet, przycisków, ruchomych części – czegokolwiek, co mogłoby wyjaśnić, na co patrzysz.
Nic.
I wtedy przychodzi ci do głowy taka myśl:
Nie mam pojęcia co to jest.
Zjawisko tajemniczych przedmiotów.
Jeśli kiedykolwiek sprzątałeś garaż, strych lub schowek, prawdopodobnie to rozpoznałeś. Jest zaskakująco uniwersalne. Z biegiem czasu kolekcjonujemy najróżniejsze rzeczy – narzędzia, gadżety, części zamienne, przypadkowe przedmioty ze starych hobby – i w końcu tracimy z oczu ich pochodzenie.
Garaż staje się w twoim życiu swoistym stanowiskiem archeologicznym. Każda półka to miejsce do przechowywania. Każda szuflada to kapsuła czasu. A czasem odkrywasz przedmioty, których znaczenia nawet ty, właściciel, już nie znasz.
To właśnie czyni te tajemnicze przedmioty tak fascynującymi. Istnieją na styku pamięci i użyteczności. Kiedyś miały znaczenie, ale teraz po prostu są…
Pierwsza reakcja: nie wyrzucaj.