„Dodaj trochę sosu, kochanie” – powiedziała, zwracając się do Marka. „Przykro mi, ale trochę się denerwuje hormonami ciążowymi”.
Mark zaśmiał się nerwowo. „Nie martw się, kolego. Kobiety, prawda?”
Poczułam, jak łzy napływają mi do oczu. Wróciłam do kuchni.
Byłam córką Williama Thorne'a. Dorastałam w bibliotece pełnej pierwszych wydań książek prawniczych.
Uczestniczyłam w balach debiutantek w Waszyngtonie i grałam w szachy z sędziami Sądu Najwyższego w swoim salonie.
Ale Dawid o tym nie wiedział. Sylvia o tym nie wiedziała.
Kiedy poznałem Davida, był buntownikiem. Chciał uciec od duszącej presji dziedzictwa mojego ojca.
Chciałam być kochana za to, kim jestem, a nie za nazwisko. Powiedziałam więc Davidowi, że zdystansowałam się od rodziny. Powiedziałam mu, że mój ojciec jest emerytowanym pracownikiem biurowym na Florydzie.