Furgonetka odjechała z piskiem opon.
Kenzo objął mnie od tyłu, gdy osunęłam się na krawężnik, wpatrując się w piekło, które kiedyś było naszym życiem.
Mój telefon zawibrował w mojej dłoni.
Tekst od Quasi.
Właśnie wylądowaliśmy. Mam nadzieję, że ty i Kenzo dobrze śpicie. Kochamy was.
Spojrzałem na ekran, potem na płonący dom.
I w tym momencie zrozumiałem prawdę.
Gdybym nie uwierzyła mojemu synowi na lotnisku, bylibyśmy już w środku.
We śnie.
I wtedy zdałem sobie sprawę z przerażającą jasnością, że niebezpieczeństwo jeszcze nie minęło.