Spojrzałem w lusterko wsteczne. Sophie siedziała na tylnym siedzeniu, niezwykle cicha.
Jej twarz była blada, zbyt blada. Dłonie miała mocno zaciśnięte na kolanach.
„Co się dzieje, kochanie?” zapytałem ją.
Jego głos drżał.
„Czy możemy… nie wracać teraz do domu?”
Pytanie nie miało sensu. Sophie uwielbiała być z nami. Moja córka, Catherine, zostawiła ją z nami, gdy jechała na ostry dyżur do szpitala. Wszystko wydawało się normalne.
Aż do teraz.
„Dlaczego?” zapytałem cicho.
Z trudem przełknął ślinę.
„Wczoraj wieczorem słyszałam, jak babcia rozmawiała” – wyszeptała.