Śnieg zaczął topnieć.
Powrócił szum wody.
Wiosna… nadchodziła.
Alma wzięła głęboki oddech.
Przeżył.
Ale potem spojrzał w stronę wioski.
I coś było nie tak.
Cisza była inna.
Nie było dymu.
Nie było żadnego ruchu.
Podszedł do niego, a serce waliło mu jak młotem.
Każdy krok był mieszanką nadziei i strachu.
Kiedy przybył… zrozumiał wszystko.
Domy były zamknięte.
Niektóre zawaliły się z powodu śniegu.
Inne… porzucone.
Nie było żadnych głosów.
Nie było życia.
Zima dała nam się we znaki.
Za długo.
Zbyt okrutne.
Alma chodziła ulicami w milczeniu.
Rozpoznawał twarze.
Historie.
Wspomnienia.
Ale nikogo… nie ma.
I wtedy zrozumiał najtrudniejszą prawdę ze wszystkich.
Była jedyną osobą, która się przygotowała.
Jedyny, który słuchał.
Jedyny, który przeżył.
Upadł na kolana.
Nie ulga.
Ale smutek.
Ponieważ przetrwanie… może również boleć.