Wyszłam za mąż za bogatego dziadka mojej przyjaciółki, żeby odziedziczyć jego majątek – w noc poślubną spojrzał na mnie i powiedział: „Skoro jesteś moją żoną, w końcu mogę ci powiedzieć prawdę”

Nigdy nie byłam dziewczyną, na którą ludzie zwracali uwagę, chyba że zastanawiali się, czy się śmiać.

W wieku szesnastu lat opanowałem trzy umiejętności:

Śmiejąc się pół sekundy po wszystkich.
Ignorując litość.
Udając, że bycie samemu to wybór.

Potem Violet usiadła obok mnie na chemii i zepsuła wszystko swoją miłą wolą.

Była taka ładna, że ​​ludzie się do niej odwracali. Ja byłam typem dziewczyny, którą nauczyciele pomijali.

Ale Violet nigdy nie traktowała mnie jak projektu.

„Nie widzisz, jaka jesteś wyjątkowa, Layla. Serio. Ciągle mnie rozśmieszasz.”

Została ze mną przez całe liceum, studia, a ja co roku czekałam, aż zda sobie sprawę, że jestem zbyt niezdarą, zbyt biedna i mam za dużo pracy.

Kolejną różnicą między nami było to, że Violet miała dom, do którego mogła wrócić.

Wszystko, co miałem, to wiadomość od mojego brata:

„Nie wracaj tu, Layla. Nie wracaj do domu, zachowując się, jakby ktoś ci coś był winien”.

Więc poszedłem za Violet do jej miasta.

Nie w jakiś przerażający sposób. W sposób spłukanego dwudziestopięciolatka bez planu.

Moje mieszkanie było malutkie. Rury piszczały każdego ranka, a okno w kuchni nie chciało się zamknąć, ale było moje.

Violet pojawiła się w pierwszym tygodniu z zakupami spożywczymi i rośliną, którą zabiłem dziewięć dni później.

„Potrzebujesz zasłon” – powiedziała. „Może dywanik”.

„Potrzebuję pieniędzy na czynsz, V.”

„Potrzebujesz domowego posiłku. To wszystko załatwi.”

Tak poznałem Ricka, dziadka Violet.

W pierwszą niedzielę, kiedy zaprowadziła mnie do jego posiadłości, stanąłem w jadalni, udając, że znam się na sztuce. Komplementowałem srebra, widelce i noże obok mojego talerza, jakbym miał zaraz przeprowadzić operację.

Violet pochyliła się. „Zacznij od zewnątrz i idź do środka.”

„W tej chwili cię nie lubię.”

„Beze mnie byłbyś zgubiony.”

Rick podniósł wzrok znad zupy. „Czy jest jakiś powód, dla którego knujecie o sztućce?”

Violet uśmiechnęła się słodko. „Layla myśli, że twoje srebro ją osądza”.

Rick spojrzał mi prosto w oczy. „Oni wszystkich osądzają, laleczko. Nie bierz tego do siebie”.

Zaśmiałem się.