I to był początek.
Potem Rick ze mną rozmawiał. Zadawał pytania, zapamiętywał odpowiedzi i zauważył, że zawsze zwracam uwagę na cenę rzeczy, a nie na ich piękno.
„Bo cena decyduje o tym, co pozostanie piękne” – powiedziałem kiedyś.
Rick odchylił się do tyłu. „To albo mądre, albo smutne, Laylo.”
„Prawdopodobnie jedno i drugie.”
Uśmiechnął się lekko. „Mówisz trudne rzeczy, jakbyś za nie przepraszał”.
Spojrzałem na talerz. „Nawyk”.
Nikt nigdy nie wypowiedział mojego imienia w sposób, który by to interesował.
Violet szybko zauważyła więź łączącą mnie z Rickiem.
„Dziadek lubi cię bardziej niż nas wszystkich” – powiedziała pewnej nocy.
„Dlatego mówię mu dziękuję, kiedy podaje ziemniaki.”
„Nie. To dlatego, że się z nim kłócisz.”
„Tylko wtedy, gdy się myli.”
Zaśmiała się. „Dokładnie.”
Pewnej nocy, gdy Violet była na górze i pomagała matce, Rick zapytał: „Czy kiedykolwiek rozważałaś wyjście za mąż ze względów praktycznych?”
Podniosłam wzrok znad herbaty. „Jak w ubezpieczeniu zdrowotnym?”
„Raczej bezpieczeństwo.”
Czekałem na żart. Nie nadszedł.
„Mówisz poważnie.”
"Ja jestem."
Odstawiłam filiżankę. „Rick, czy ty… mi się oświadczasz?”
„Tak, Layla.”
To powinno było nastąpić kiedy wychodziłem.
Zamiast tego zapytałem: „Dlaczego ja?”
„Bo jesteś inteligentny” – powiedział. „Bo jesteś spostrzegawczy. Bo pieniądze robią na tobie mniejsze wrażenie, niż udajesz”.
Parsknęłam suchym śmiechem. „To ostatnie nie jest prawdą”.
Potem powiedział zdanie, które coś we mnie obudziło.
„Nie musisz się już martwić, Laylo. O nic.”
Ale to było wszystko, co robiłam – martwiłam się. O czynsz, rachunki, próchnicę, którą ignorowałam, i sprawdzałam stan konta przed zakupem szamponu.
Powinnam była po prostu powiedzieć nie.
Zamiast tego zapytałem: „Dlaczego ja, naprawdę?”
Jego oczy spotkały się z moimi. „Bo ufam ci bardziej niż większości ludzi, z którymi łączą mnie więzy krwi”.
Powiedziałem o tym Violet później tego samego wieczoru.
Byliśmy w jej kuchni. Płukała truskawki i przez jedną głupią sekundę pomyślałem, że się roześmieje.
Nie, nie zrobiła tego.
„Poprosił mnie o rękę” – powiedziałam.
Woda płynęła dalej.
"Co?"
„Wiem, jak to brzmi.”
"Czy ty?"
Zakręciła kran. „Proszę, powiedz mi, że powiedziałeś nie”.
Nie odpowiedziałem wystarczająco szybko.
Twarz Violet uległa zmianie.