Ale był funkcjonalny.
Niewielka, podziemna przestrzeń, osłonięta od wiatru, w której mógł się schronić.
A potem… spadł śnieg.
Bez ostrzeżenia.
Burza pokryła las w ciągu kilku godzin.
Świat stał się biały.
Cichy.
Nieustępliwy.
W mieście rozpoczął się chaos.
Rezerwacje nie były gotowe.
Drogi były zablokowane.
Zimno było silniejsze, niż ktokolwiek przewidywał.
Ale było za późno.
Tymczasem pod ziemią Alma stawiała opór.
Jego jaskinia w studni stała się jego światem.
Nauczyła się oszczędzać ciepło, używając warstw suchych liści. Ostrożnie rozpalała małe ogniska, zużywając minimalną ilość dostępnego tlenu.
Racjonował żywność.